Czy Wasze marzenia sięgają tak wysoko, jak szczyt majestatycznej góry Fudżi? Powiem Wam szczerze, to nie tylko wędrówka, to prawdziwe wyzwanie i podróż życia, która zostaje w pamięci na zawsze!
Sam pomysł zdobycia tego japońskiego symbolu budzi dreszcz emocji, prawda? Ale żeby ta przygoda była naprawdę udana i bezpieczna, trzeba się do niej solidnie przygotować, bo Fudżi potrafi zaskoczyć.
Zbieram dla Was najświeższe porady i triki, które pomogą Wam uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek i sprawią, że Wasze wspomnienia z Japonii będą wyłącznie magiczne.
Poniżej dokładnie dowiecie się, jak zaplanować Waszą wymarzoną wyprawę!
Przygotowanie to podstawa, czyli jak nie dać się zaskoczyć Fudżi!

Fizyczna forma – nie lekceważ treningu!
Pamiętam, jak przed moją pierwszą wyprawą na Fudżi myślałem sobie: “Ech, to przecież tylko góra, dam radę!”. Cóż, rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię, a raczej wysoko w górę, gdzie każde źle postawione stopa kosztuje podwójnie!
Fudżi to nie jest niedzielny spacer po parku, to prawdziwy test wytrzymałości. Trzeba się do tego podejść poważnie, jeśli chcecie uniknąć bólu mięśni, który zabije całą radość z widoków.
Moja rada? Zacznijcie przygotowania na kilka miesięcy przed wyjazdem. Regularne spacery, najlepiej z obciążeniem, po nierównym terenie, to absolutna podstawa.
Jeśli macie dostęp do schodów, korzystajcie z nich jak najczęściej! To świetnie symuluje podejścia i zejścia. Bieganie też pomoże poprawić kondycję krążeniowo-oddechową, która na wysokości jest na wagę złota.
Sam doświadczyłem, jak ważne jest, by serce i płuca były gotowe na wysiłek w rozrzedzonym powietrzu. Nie ma nic gorszego niż łapanie zadyszki co pięć minut, kiedy wokół rozciągają się zapierające dech w piersiach widoki, a Ty ledwo łapiesz oddech.
Pamiętajcie, że to nie wyścig, ale i tak każdy krok to wysiłek, więc im lepiej się przygotujecie, tym większą frajdę będziecie mieli z całej przygody.
Warto poświęcić ten czas, naprawdę!
Mentalne nastawienie – góra to też wyzwanie dla głowy!
Wspinaczka na Fudżi to nie tylko sprawa nóg i płuc. To także, a może przede wszystkim, walka z własną głową. Kiedy nogi bolą, a powietrza jest mało, łatwo o zwątpienie.
Pamiętam moment, gdy byłem już naprawdę zmęczony, a szczyt wydawał się nieosiągalny. Wtedy w głowie pojawiają się te wszystkie “po co mi to było?” i “może by tak zawrócić?”.
Kluczem jest pozytywne nastawienie i świadomość, że to minie, a nagroda na szczycie jest tego warta. Miałem przy sobie małą, symboliczną pamiątkę, która przypominała mi o celu – i to naprawdę pomogło!
Wizualizujcie sobie moment, gdy stajecie na szczycie i oglądacie wschód słońca. Wyznaczcie sobie małe cele, na przykład dojście do kolejnej stacji, i celebrujcie każdy mały sukces.
Rozmowa z towarzyszami podróży też potrafi podnieść na duchu. Pamiętajcie, że wiele osób to przeszło, i Wy też dacie radę! Odpowiednie przygotowanie psychiczne pozwala czerpać radość z drogi, nawet tej trudniejszej, i sprawia, że cała wyprawa staje się głębszym przeżyciem.
Niezbędnik każdego wędrowca – co spakować, żeby nie żałować?
Odpowiednie obuwie i odzież – nie ma miejsca na kompromisy!
To jest chyba najważniejsza lekcja, jaką wyniosłem z moich górskich przygód, w tym z Fudżi. Buty! Dobre, rozchodzone, sprawdzone buty trekkingowe to absolutna podstawa.
Pamiętam, jak raz podrażniłem się z moim znajomym, który uparł się, żeby iść w prawie nowych butach – skończyło się na pęcherzach i wielkim cierpieniu.
Nie popełniajcie tego błędu! Buty muszą być wygodne, zapewniać dobrą przyczepność i chronić kostki. Jeśli chodzi o odzież, zasada “na cebulkę” to Wasz najlepszy przyjaciel.
Na dole może być ciepło, ale im wyżej, tym temperatura drastycznie spada, a wiatr potrafi naprawdę dać się we znaki. Potrzebujecie kilku warstw: oddychająca bielizna termoaktywna, polarowa bluza, wodoodporna i wiatroszczelna kurtka oraz spodnie.
Koniecznie zabierzcie czapkę, rękawiczki i chustę buffa. Na szczycie bywa naprawdę zimno, nawet latem, a hipotermia to coś, czego na pewno chcecie uniknąć.
Widziałem ludzi, którzy drżeli z zimna, bo nie wzięli nic ciepłego – to naprawdę potrafi zepsuć całą radość. Ja zawsze mam ze sobą dodatkową, lekką kurtkę puchową, która zajmuje mało miejsca, a potrafi uratować sytuację, gdy temperatura nagle spadnie.
Akcesoria, które ułatwią życie na szlaku!
Oprócz odzieży i obuwia, jest kilka rzeczy, które potrafią zrobić ogromną różnicę. Numer jeden na mojej liście to latarka czołowa z zapasowymi bateriami.
Jeśli planujecie wschód słońca, wspinaczka po ciemku to konieczność, a bez latarki ani rusz! Kijki trekkingowe – to jest Game Changer! Naprawdę odciążają kolana, zwłaszcza podczas zejścia, a poza tym pomagają utrzymać równowagę na stromych i śliskich odcinkach.
Raz szedłem bez nich i po zejściu kolana bolały mnie niemiłosiernie. Z nimi jest o wiele łatwiej! Nie zapomnijcie o okularach przeciwsłonecznych i kremie z wysokim filtrem UV – słońce na wysokości jest zdradliwe, a odbite od skał promienie mogą szybko poparzyć skórę.
Mała apteczka z podstawowymi lekami, plastrami na pęcherze i środkami przeciwbólowymi to również must-have. A co z jedzeniem i piciem? Woda, woda i jeszcze raz woda!
Minimum 2-3 litry na osobę, a najlepiej coś z elektrolitami. Do jedzenia batony energetyczne, orzechy, suszone owoce, kanapki – coś, co da Wam energię, ale nie obciąży zbytnio żołądka.
Na szlaku są schroniska, gdzie można kupić napoje i jedzenie, ale ceny są znacznie wyższe, więc warto mieć własne zapasy.
Kiedy Fudżi otwiera swoje ramiona? Wybór daty ma znaczenie!
Sezon wspinaczkowy – czyli kiedy najlepiej ruszyć na szlak?
Pamiętam, jak kiedyś znajomy chciał zdobyć Fudżi w marcu, myśląc, że to “prawie lato”. Szybko się okazało, że góra jest jeszcze pokryta śniegiem, a większość szlaków zamknięta!
Oficjalny sezon wspinaczkowy na Fudżi trwa zazwyczaj od początku lipca do początku września. To właśnie wtedy schroniska są otwarte, szlaki są dobrze oznakowane i jest najwięcej turystów.
Ja osobiście preferuję koniec lipca lub początek sierpnia. Wtedy pogoda jest zazwyczaj najbardziej stabilna, choć i tak trzeba być przygotowanym na wszystko.
Minusem jest oczywiście tłok, zwłaszcza w weekendy i podczas japońskiego święta Obon, które przypada w połowie sierpnia. Wtedy na szlaku potrafią tworzyć się prawdziwe “korki”, a schroniska pękają w szwach.
Jeśli lubicie spokój, rozważcie wspinaczkę w dni powszednie lub na początku lipca, kiedy jeszcze nie ma aż tak wielu ludzi. Ważne, żeby sprawdzić prognozę pogody przed wyjazdem – gwałtowne burze są częste i potrafią być bardzo niebezpieczne.
Nikt nie chce utknąć na górze podczas ulewy z piorunami!
Pogoda na Fudżi – zmienna jak w kalejdoskopie!
Pogoda na Fudżi to prawdziwa loteria, nawet w środku sezonu. Rano może świecić piękne słońce, a po godzinie znaleźć się w gęstej mgle, z silnym wiatrem i deszczem.
Miałem okazję doświadczyć wszystkich tych wariacji w ciągu jednego dnia! Nigdy nie zapomnę, jak w ciągu godziny temperatura spadła o kilkanaście stopni, a ja cieszyłem się, że wziąłem ze sobą dodatkową warstwę.
To właśnie dlatego tak ważne jest, aby być przygotowanym na każdą ewentualność. Śledzenie prognozy pogody na dzień przed, a nawet w dniu wspinaczki, to absolutna konieczność.
Istnieją specjalne japońskie strony internetowe, które podają bardzo szczegółowe prognozy dla regionu Fudżi. Zwróćcie uwagę na wiatr – to on najczęściej potęguje odczucie zimna i sprawia, że temperatura “odczuwalna” jest znacznie niższa niż ta rzeczywista.
Czasami zdarza się, że szczyt jest schowany w chmurach i nic nie widać, ale wtedy i tak warto iść, bo widok na chmury z góry jest równie spektakularny!
Drogi na szczyt – którą wybrać, by spełnić marzenia?
Cztery główne szlaki – każdy ma swój urok!
Na Fudżi prowadzą cztery główne szlaki, a każdy z nich ma swój specyficzny charakter. Wybór zależy od Waszego doświadczenia, kondycji i tego, czego szukacie.
Ja sam miałem okazję przejść dwoma z nich i widziałem, jak różnią się od siebie. Najpopularniejszy jest szlak Yoshida – to najłatwiejszy i najlepiej rozwinięty szlak, z mnóstwem schronisk i udogodnień.
Jeśli idziecie pierwszy raz, to pewnie będzie Wasz najlepszy wybór. Minusem jest oczywiście tłok, zwłaszcza w weekendy, co sprawia, że czasem czujecie się, jakbyście szli w pielgrzymce.
Drugi popularny to Subashiri, który łączy się z Yoshidą w okolicach 8. stacji. Jest trochę trudniejszy, ale za to bardziej malowniczy, z większą ilością drzew na początku.
Ja osobiście polubiłem go za te piękne leśne odcinki, które dają trochę wytchnienia od słońca. Gotemba jest najdłuższa i najbardziej wymagająca, z mniejszą liczbą schronisk.
To opcja dla tych, którzy szukają prawdziwego wyzwania i cenią sobie samotność. Fujinomiya jest najkrótszy, ale za to najbardziej stromy i skalisty – ja go unikałem ze względu na moje kolana, ale dla osób z dobrą kondycją może być kuszący.
Zawsze warto zapoznać się z opisami każdego z nich i wybrać ten, który najbardziej odpowiada Waszym umiejętnościom.
Zaplanuj swoją trasę – wejście i zejście mogą być różne!
Co ciekawe, nie musicie wchodzić i schodzić tym samym szlakiem! To świetna opcja, aby zobaczyć więcej i doświadczyć różnorodności Fudżi. Moja ostatnia wyprawa na Fudżi zakładała wejście szlakiem Yoshida, a zejście szlakiem Subashiri.
Muszę przyznać, że to było genialne posunięcie! Dzięki temu zobaczyłem różne krajobrazy i poczułem się, jakbym odbył dwie różne podróże. Planowanie trasy to klucz do sukcesu i bezpieczeństwa.
Sprawdźcie, jak długo zajmuje przejście każdego odcinka, gdzie znajdują się schroniska i źródła wody. Pamiętajcie o rezerwacji noclegów w schroniskach, jeśli planujecie nocować na górze – w sezonie miejsca rozchodzą się jak świeże bułeczki.
Zawsze miejcie ze sobą mapę i naładowany telefon z GPS (i powerbanka!), nawet jeśli szlaki są dobrze oznakowane. Na Fudżi łatwo o zgubienie się w mgle, a wtedy taka technologia może uratować sytuację.
Nigdy nie polegajcie tylko na jednym źródle informacji, zawsze miejcie plan B.
Sztuka radzenia sobie z wysokością i dbania o zdrowie!

Aklimatyzacja – słuchaj swojego ciała!
Wspinaczka na Fudżi to spory skok wysokościowy, a nasz organizm potrzebuje czasu, żeby się do tego przystosować. Choroba wysokościowa to realne zagrożenie, którego nie wolno lekceważyć.
Ja sam, mimo że jestem przyzwyczajony do gór, zawsze odczuwam lekkie zmęczenie i ból głowy powyżej 2500 metrów. Najważniejszą rzeczą jest powolne wchodzenie i odpowiednia aklimatyzacja.
Wielu ludzi próbuje zdobyć szczyt w jeden dzień, bez noclegu w schronisku, co jest bardzo ryzykowne. Ja zawsze planuję nocleg na jednej ze stacji (np.
7. lub 8.), żeby organizm miał czas przyzwyczaić się do mniejszej ilości tlenu. To naprawdę robi różnicę!
Nie spieszcie się, róbcie częste, krótkie przerwy, pijcie dużo wody i nie forsujcie się. Jeśli poczujecie silny ból głowy, nudności, zawroty głowy czy osłabienie, to są to objawy choroby wysokościowej.
Wtedy trzeba jak najszybciej zejść niżej i nie ryzykować. Zdrowie jest najważniejsze, a Fudżi będzie czekać!
Pierwsza pomoc i bezpieczeństwo – co musisz wiedzieć?
Zawsze miejcie przy sobie małą apteczkę z podstawowymi lekami: środki przeciwbólowe, plastry na otarcia i pęcherze, bandaże, środek dezynfekujący. Ja zawsze mam też tabletki na chorobę lokomocyjną, które czasem pomagają na lekkie nudności wysokościowe.
Na szlaku są stacje pierwszej pomocy, ale lepiej być samowystarczalnym w przypadku drobnych urazów. Co więcej, pamiętajcie, żeby informować kogoś o swoich planach.
Powiedzcie rodzinie lub znajomym, kiedy planujecie wejść i zejść. Nigdy nie wspinajcie się samotnie, a jeśli już musicie, bądźcie podwójnie ostrożni. Pamiętam, jak kiedyś widziałem turystę, który skręcił kostkę na zejściu – na szczęście byli z nim przyjaciele, którzy pomogli mu zejść.
To tylko pokazuje, jak łatwo o wypadek, nawet na “łatwym” szlaku. Szanujcie górę, słuchajcie przewodników (jeśli macie) i zawsze myślcie o bezpieczeństwie.
Ile kosztuje zdobycie japońskiego giganta? Budżet pod lupą!
Transport i opłaty – przygotuj portfel!
Zawsze staram się planować budżet moich podróży z dużą starannością, a Fudżi to niestety nie jest najtańsza przygoda, choć zdecydowanie warta każdej złotówki (czy raczej jena!).
Po pierwsze, transport. Z Tokio najłatwiej dostać się autobusem do 5. stacji (np.
Kawaguchiko 5th Station), skąd zaczyna się większość szlaków. Bilet w obie strony to koszt rzędu kilku tysięcy jenów. Pamiętam, że ceny potrafią zaskoczyć, zwłaszcza jeśli nie przeliczacie na bieżąco, ile to będzie w złotówkach.
Poza tym, musicie liczyć się z “opłatą za konserwację” Fudżi, która jest dobrowolna, ale gorąco zachęcam do jej uiszczenia – to około 1000 jenów. Te pieniądze idą na utrzymanie szlaków i ochronę środowiska.
Ja zawsze płacę, bo uważam, że warto dbać o to piękno.
| Kategoria kosztu | Szacunkowy koszt (JPY) | Szczegóły |
|---|---|---|
| Transport (Tokio – 5. stacja) | ~3,000 – 6,000 JPY (w obie strony) | Autobus z Shinjuku (Tokyo) do 5. stacji Kawaguchiko |
| Nocleg w schronisku górskim | ~6,000 – 10,000 JPY za noc | Nocleg bez wyżywienia, rezerwacja z wyprzedzeniem to podstawa |
| Wyżywienie i napoje na szlaku | ~3,000 – 8,000 JPY | Woda, batony, ciepłe posiłki (ceny znacznie wyższe niż na dole) |
| Dobrowolna opłata za konserwację Fudżi | 1,000 JPY | Wsparcie dla utrzymania szlaków i środowiska |
| Wynajem sprzętu (opcjonalnie) | ~5,000 – 10,000 JPY | Kurtka, plecak, kije, latarka (jeśli nie masz własnego) |
Schroniska i jedzenie na górze – to nie plaża, drogo!
Jeśli planujecie nocleg na górze, co szczerze polecam dla aklimatyzacji i dla widoków, musicie przygotować się na spore wydatki. Nocleg w schronisku na 7.
czy 8. stacji to koszt od 6000 do nawet 10000 jenów za noc, zazwyczaj bez wyżywienia, a czasem tylko z cienkim materacem i kocem. Pamiętam, jak byłem zaskoczony ciasnotą i prostotą tych miejsc, ale z drugiej strony – czego spodziewać się na 3000 metrach?
To jednak część przygody! Jedzenie i napoje na górze są absurdalnie drogie, ale to zrozumiałe, biorąc pod uwagę trudności z transportem. Mała butelka wody potrafi kosztować pięć razy więcej niż na dole!
Dlatego zawsze radzę zabrać ze sobą jak najwięcej własnych zapasów. Ciepła zupa ramen na szczycie po mroźnej nocy to jednak coś, co smakuje niesamowicie, mimo wysokiej ceny.
Mimo kosztów, warto pamiętać, że to inwestycja w niezapomniane wspomnienia.
Po co to wszystko? Magia Fudżi i chwila nagrody!
Wschód słońca nad Chmurami – widok, który zostanie w sercu!
To jest moment, dla którego wielu ludzi decyduje się na całe to wyzwanie. Wschód słońca oglądany ze szczytu Fudżi – to coś, czego nie da się opisać słowami, to trzeba przeżyć!
Pamiętam, jak stałem tam, zmarznięty do szpiku kości, po godzinach wspinaczki w ciemnościach. Kiedy pierwsze promienie słońca zaczęły przebijać się przez chmury, a horyzont zapłonął feerią barw, po prostu zaparło mi dech w piersiach.
Cały trud, wszystkie bolące mięśnie, zmęczenie – to wszystko nagle zniknęło, zastąpione czystą, niczym niezmąconą radością i podziwem. To było jak obietnica nowego początku, spektakl natury, który uświadamia, jak mały jesteś wobec potęgi świata.
Widziałem łzy w oczach innych wędrowców, i sam ledwo powstrzymywałem wzruszenie. Ten widok pozostaje w pamięci na zawsze i jest największą nagrodą za cały wysiłek.
Naprawdę warto poświęcić tę noc i walczyć o ten jeden, magiczny moment.
Gorące źródła i japońskie smaki – idealne zakończenie przygody!
Po zejściu z Fudżi Wasze mięśnie będą krzyczeć o litość, a Wy będziecie marzyć tylko o jednym – relaksie! I tu wkracza japońska tradycja. W okolicach Fudżi, zwłaszcza w regionie Pięciu Jezior Fudżi (Fuji Five Lakes), znajdziecie mnóstwo wspaniałych onsenów, czyli tradycyjnych gorących źródeł.
Zanurzenie zmęczonego ciała w gorącej, mineralnej wodzie po takim wysiłku to czysta błogość! Pamiętam, jak po zejściu z Fudżi pojechałem prosto do onsenów w Hakone – to było jak ponowne narodzenie!
To nie tylko relaks dla ciała, ale i dla ducha. Poza tym, nie zapomnijcie nagrodzić się pysznym jedzeniem. Japońska kuchnia to prawdziwa uczta dla podniebienia, a po takim wysiłku smakuje jeszcze lepiej.
Miska gorącego ramenu, świeże sushi czy tradycyjne tempura – to idealny sposób na uzupełnienie energii i uczczenie Waszego sukcesu. Cała ta podróż na Fudżi to nie tylko wspinaczka, to także zanurzenie się w japońskiej kulturze i niezapomniane wrażenia.
Na zakończenie
Drodzy poszukiwacze przygód, mam nadzieję, że ten post pomógł Wam lepiej przygotować się na niezapomnianą przygodę, jaką jest zdobycie Fudżi. Pamiętajcie, że góra ta to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale i mentalne, które z pewnością odmieni Wasze postrzeganie własnych możliwości. Każdy krok, każdy oddech w rzadszym powietrzu i każdy przepiękny widok po drodze to cenne doświadczenie, które na zawsze zapisze się w Waszej pamięci. Nie ma nic piękniejszego niż poczucie satysfakcji, gdy stajecie na szczycie i oglądacie wschód słońca nad chmurami – to moment, który jest warty każdego wysiłku i każdej wydanej złotówki, czy raczej jena! Wierzę, że z odpowiednim przygotowaniem i pozytywnym nastawieniem, każdemu z Was uda się spełnić to marzenie. Dbajcie o siebie, szanujcie naturę i czerpcie pełnymi garściami z tej niezwykłej podróży, bo takie chwile budują naszą wewnętrzną siłę i dostarczają opowieści na całe życie. Niech Fudżi będzie dla Was inspiracją!
Warto wiedzieć
1. Zawsze sprawdzajcie prognozy pogody tuż przed wyruszeniem na szlak, najlepiej korzystając ze specjalistycznych japońskich stron dla regionu Fudżi. Pogoda na wysokościach potrafi zmienić się drastycznie w ciągu kilku minut, a silny wiatr to coś, co potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych wędrowców, więc nie dajcie się złapać bez odpowiedniego przygotowania.
2. Rezerwujcie miejsca w schroniskach z dużym wyprzedzeniem, szczególnie jeśli planujecie wspinaczkę w weekendy lub w japońskie święta. Brak miejsca na nocleg może pokrzyżować plany aklimatyzacji i zmusić Was do niebezpiecznej wspinaczki non-stop, a komfort snu w tak trudnych warunkach jest na wagę złota.
3. Pamiętajcie o odpowiednim nawodnieniu i regularnym uzupełnianiu elektrolitów. Rozrzedzone powietrze i wysiłek fizyczny szybko prowadzą do odwodnienia, które może pogłębić objawy choroby wysokościowej. Zawsze miejcie ze sobą wystarczającą ilość wody – minimum 2-3 litry na osobę – i pijcie często, nawet jeśli nie czujecie pragnienia, co naprawdę robi różnicę.
4. Nie lekceważcie słońca na wysokości. Promienie UV są tam znacznie silniejsze i mogą spowodować poważne poparzenia skóry, nawet w pochmurny dzień. Używajcie kremu z wysokim filtrem, noście okulary przeciwsłoneczne i czapkę, aby chronić się przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, które potrafi zmęczyć równie mocno co sama wspinaczka.
5. Oprócz sprzętu typowo górskiego, rozważcie zabranie ze sobą małej gotówki (jenów) w drobnych nominałach. W schroniskach i na stacjach na górze często nie ma terminali płatniczych, a gotówka jest niezbędna do zakupu jedzenia, napojów czy korzystania z toalet, co bywa niezwykle przydatne w najmniej spodziewanym momencie.
Kluczowe kwestie do zapamiętania
Zdobycie Fudżi to marzenie wielu, ale aby stało się ono bezpieczną i satysfakcjonującą przygodą, kluczowe jest kompleksowe przygotowanie. Przede wszystkim, nie lekceważcie kondycji fizycznej; regularne treningi wzmocnią Wasze ciało, a trening mentalny przygotuje na wyzwania, które góra z pewnością postawi. Odpowiednie wyposażenie, od sprawdzonych butów trekkingowych po warstwową odzież i niezbędne akcesoria, jest absolutną podstawą, która zapewni Wam komfort i bezpieczeństwo w zmiennych warunkach pogodowych. Pamiętajcie o wyborze odpowiedniego sezonu wspinaczkowego, zazwyczaj od początku lipca do początku września, oraz o konieczności aklimatyzacji, najlepiej poprzez nocleg w jednym ze schronisk, co zminimalizuje ryzyko choroby wysokościowej. Starannie zaplanujcie trasę, rozważając różne szlaki wejścia i zejścia, aby doświadczyć pełni uroku Fudżi. Nie zapomnijcie również o budżecie – transport, noclegi i jedzenie na górze wiążą się z pewnymi kosztami, ale są to inwestycje w niezapomniane wspomnienia. Ostatecznie, to widok wschodu słońca nad chmurami ze szczytu Fudżi, a potem zasłużony relaks w japońskich onsenach i delektowanie się lokalnymi smakami, stanowi prawdziwą nagrodę za cały trud i wysiłek. Podchodząc do tej wyprawy z szacunkiem i odpowiednim przygotowaniem, zapewnicie sobie nie tylko bezpieczeństwo, ale i wspomnienia, które zostaną z Wami na całe życie, stając się cenną opowieścią do przekazania innym.
Często Zadawane Pytania (FAQ) 📖
P: Kiedy najlepiej wybrać się na Fudżi, żeby mieć największe szanse na niezapomniane widoki i bezpieczną wędrówkę?
O: Pamiętam, jak ja sama planowałam swoją wyprawę na Fudżi i właśnie to pytanie spędzało mi sen z powiek! Musicie wiedzieć, że oficjalny sezon wspinaczkowy trwa zazwyczaj od początku lipca do początku września.
To właśnie wtedy szlaki są otwarte, schroniska działają, a infrastruktura czeka na turystów. Poza tym okresem wspinaczka jest odradzana, a nawet bywa niebezpieczna ze względu na warunki pogodowe, brak obsługi szlaków i zamknięte schroniska.
Ja sama wybrałam się w połowie lipca i muszę przyznać, że pogoda była wtedy całkiem stabilna, choć i tak na szczycie potrafiło mocno wiać! Minusem w sezonie są oczywiście tłumy, zwłaszcza w weekendy i podczas japońskich świąt – wtedy na szlaku bywa naprawdę gęsto.
Ale jeśli marzy Wam się zobaczenie wschodu słońca z wierzchołka, co jest totalnie mistycznym przeżyciem, to lipiec i sierpień to Wasz najlepszy strzał.
Pamiętajcie tylko, żeby sprawdzić prognozę pogody przed wyjazdem i być gotowym na wszystko! Z mojego doświadczenia wynika, że nawet w środku lata na szczycie jest zimno, oj bardzo zimno!
P: Co absolutnie muszę spakować do plecaka, żeby podbić Fudżi i nie dać się zaskoczyć pogodzie ani górze?
O: Och, to jest absolutna podstawa udanej wyprawy! Kiedy ja szykowałam swój plecak, myślałam, że spakowałam wszystko, a i tak później żałowałam, że nie wzięłam kilku drobiazgów, które znacząco poprawiłyby komfort.
Po pierwsze i najważniejsze: warstwy! Górska pogoda jest kapryśna, a różnica temperatur między podnóżem a szczytem może być ogromna. Obowiązkowo: bielizna termiczna, polar, kurtka przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa.
Ja miałam na sobie chyba z pięć warstw i na szczycie i tak dygotałam z zimna! Dobre, wygodne buty trekkingowe to podstawa – o pęcherzach na Fudżi nie ma mowy, bo to katorga.
Do tego ciepła czapka, rękawiczki, chusta na szyję, a także czołówka lub latarka, bo nocne podejście do wschodu słońca to klasyka. Nie zapomnijcie o dużej ilości wody (przynajmniej 2-3 litry na osobę), energetycznych przekąskach, filtrach przeciwsłonecznych, okularach i małej apteczce.
W schroniskach można kupić napoje i jedzenie, ale ceny są naprawdę wysokie, więc lepiej mieć swoje zapasy. A, i gotówka! Schroniska często akceptują tylko yen japoński.
Miałam też małą butlę z tlenem, kupioną na miejscu, i muszę przyznać, że kilka razy naprawdę mnie uratowała przy nagłym spadku ciśnienia!
P: Czy wejście na Fudżi jest naprawdę tak wymagające, jak się o nim mówi, i czego mogę się spodziewać na szlaku?
O: To pytanie słyszę najczęściej i zawsze odpowiadam: tak, Fudżi to wyzwanie, ale dostępne dla większości osób o średniej kondycji! Nie jest to technicznie trudna wspinaczka, nie potrzebujecie sprzętu wspinaczkowego, ale wymaga wytrzymałości fizycznej i psychicznej.
Szlaki są dobrze oznaczone i zabezpieczone, jednak są strome i długaśne. Pamiętam, jak na początku szłam z wigorem, a im wyżej, tym bardziej czułam każdy krok.
Największym wyzwaniem jest wysokość i związane z nią objawy choroby wysokościowej: ból głowy, nudności, osłabienie. Sama odczułam to na własnej skórze, zwłaszcza w okolicach ósmej stacji.
Ważne jest, żeby pić dużo wody i iść w swoim tempie, robiąc częste, krótkie przerwy. Szlak w większości prowadzi po wulkanicznym żwirze i kamieniach, więc schodzenie potrafi być równie męczące, co wchodzenie, a nawet bywa zdradliwe, bo łatwo się poślizgnąć.
Ale kiedy już tam dotrzecie i zobaczycie ten wschód słońca… wszystkie trudy idą w zapomnienie! To jest ten moment, dla którego warto było się męczyć – widok jest po prostu nieziemski, obiecuję!






